Kradli w sklepach, a na parkingu wszystko zaczęło się sypać

2 min czytania
Kradli w sklepach, a na parkingu wszystko zaczęło się sypać

Zgłoszenie o kradzieży perfum uruchomiło policyjną interwencję, która szybko odsłoniła szerszy problem. Na parkingu pod sklepem policjanci zatrzymali 43-latkę, a dzień później także jej męża. Oboje mieli na koncie kolejne kradzieże z różnych sklepów w Ełku.

Do pierwszej interwencji doszło po zgłoszeniu z drogerii. Personel zwrócił kobiecie uwagę, a ona uciekła ze sklepu. Policjanci namierzyli ją na pobliskim parkingu. 43-latka próbowała jeszcze ratować się ucieczką, chowała się między pojazdami i ukrywała przedmioty pod autami, ale szybko została zatrzymana.

Przy kobiecie funkcjonariusze znaleźli nie tylko perfumy z drogerii, ale też towary pochodzące z innych sklepów. Wśród nich był alkohol, kosmetyki, miska dla królika i pluszowa małpa zabawka dla psa ze sklepu zoologicznego. Jak ustalili policjanci, kobieta była też poszukiwana w związku z wcześniejszymi kradzieżami. Łączna wartość skradzionych przez nią rzeczy przekroczyła 8700 złotych.

Następnego dnia zatrzymano jej męża. On również był poszukiwany do licznych kradzieży. Z ustaleń policjantów wynika, że z różnych sklepów zabierał głównie alkohol i perfumy. Straty oszacowano na ponad 9300 złotych. Mężczyzna usłyszał zarzuty.

Prokurator objął małżeństwo dozorem policyjnym. To oznacza, że sprawa nie zakończyła się na jednym zatrzymaniu, bo policyjne i prokuratorskie działania uderzyły w cały schemat drobnych, ale częstych kradzieży. Ten przypadek pokazuje, jak szybko pozornie chaotyczne wynoszenie towaru ze sklepów może zamienić się w poważne problemy z prawem, a suma strat błyskawicznie rośnie do kwot, których nie da się już zbyć jako przypadek.

na podstawie: Policja Ełk.

Autor: krystian